Jak polubilem sie z Windowsem

Tu dyskutujemy o wyższości Slackware nad innymi dystrybucjami ;-)

Moderatorzy: Moderatorzy, Administratorzy

Awatar użytkownika
dame
Moderator w st. spocz.
Posty: 985
Rejestracja: 2004-09-25, 17:37
Lokalizacja: wawa

Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: dame »

Od dluzszego czasu nosilem sie z napisaniem tego tekstu. Do przemyslen sklonily mnie moje niedawne przygody z domowym komputerem.

Na poczatek prosze, o wybaczenie braku polskich znakow diakrytycznych - nie jestem w tej chwili w kraju - siedze w publicznym miejscu, przy kiepskiej klawce i wylacznie z niemieckim rozkladem klawiszy.

Historia zaczela sie od tego, ze moj komputer ma juz dobrych pare lat na obudowie, co sklonilo go do coraz glosniejszej pracy. Czas ku temu, nie byl specjalnie fortunny - zblizala sie sesja. Jednak siedzenie po nocach przy kompie, ktory wydaje dzwieki podobne do narzedzi dentysty, wcale nie sprzyja nauce. Totez postanowilem stopniowo go wyciszac.

Mialem w nim dwa dyski twarde, jeden stary 40GB IBM (nieslawna seria sluzyla mi piekny kawal czasu) oraz nowiuski WD 160GB. Podzial na partycje byl taki, ze na IBMie zainstalowany byl Windows, na WD Slack.

W pewnym momencie procesu wyciszania, najglosniejszym elementem komputera okazal sie byc stary, wysluzony IBM. Struktura partycji na WD byla taka, ze ostatnia partycja, a jednoczesnie najwieksza, byla partycja /home. Mialem wtedy nadzieje na proste wykonanie back'upu danych, zmnieszenie partycji i doinstalowanie windows na koncu partycji.

Wszystko szlo dobrze, do momentu gdy probowalem zainstalowac Windows, wtedy okazalo sie, ze moj dysk nie jest pojemnosci 160GB lecz rzekomo 120-130.. Do dzis nie wiem jak to jest, ale moj windowsxp nie widzi ostatnich sektorow dysku i koniec. Nie da sie go zmusic do wspolpracy z nimi.

Skonczylo sie na tym, ze skasowalem wszystkie partycje, zalozylem partycje windowsa na poczatku dysku, reszte zostawilem nie uzywana - na poczet linuksa. Poczym odlaczylem kabel sieciowy, zainstalowalem windows, nalozylem wszystkie dostepne wowczas poprawki (zawczasu sciagniete i wypalone na plycie), zainstalowalem wszystkie sterowniki, niezbedne programy typu firefox, firewall, procesor tekstu (OO), gimpa, TotalCommander. Caly proces, od wlozenia plytki z windowsem do podlaczenia kabla sieciowego (ostatni krok), zajal mi jakies 4-5h.

Wlozylem kabel sieciowy, ping do google'a - wszystko gra. Zaczalem pracowac i... po 10 minutch odetchnalem. Wszystko dziala. Pelna stabilnosc, wszystko dziala plynnie i szybko, ciesze sie wszystkimi dostepnymi opcjmi mojego sprzetu (drukarka). Zadnego kompilowania, wczytywnia sie w dokumentacje, czasochlonnego konfigurowania. Jest prawie outofbox (prawie, bo oczywiscie przed podlaczeniem kompa do sieci uzylem programu xp-antyspy, ale to zajelo raptem pare minut), a komputer wlacza sie i wylacza o niebo szybciej niz slack, ktorego dopiero co skasowalem! Zadnego zawieszania. Pelna kontrola nad systemem!

Tym samym po paru tygodniach uzywnia tego systemu, musze przyznac - w domu wole windows.

Niby na windows jest wiecej malware, ale ja nigdy nie mialem nawet programu antywirusowego, nie wspominajac o samych wirusach - dobra przeglarka z dodatkami (FF+adblock+noscript) w parze z firewallem i jako taka swiadomoscia niebezpieczenstwa w sieci, zapewnia mi calkowity komfort i bezpieczenstwo.
Oczywiscie systematycznie skanuje komputer online'owym skanerem mks-vir'a i adaware'em, ale to formalizm bo oczywiscie te programy nic nie wykrywaja.

Niby zarzucaja ze sam windows i oprogramowanie do niego jest drogie - moze to i prawda, ale tylko czesciowo. Sam system faktycznie kosztuje nie malo - 350 zlotych piechota nie chodzi. Ale juz samo oprogramowanie nie musi kosztowac nic. Za procesor tekstu - OO, za photoshopa - gimp. Przegladarka to FF, a firewall to Agnitum Outpost. Program pocztowy to oczywiscie Thunderbird. Z drugiej strony, za koszt 350 zlotych dostajemy szerokorozumiana kompatybilnosc.

Co to slowo naprawde oznacza, przekonalem sie dopiero po tym, jak ponownie przesiadlem sie na windows i popracowalem na nim pare tygodni. Uczucie jest takie, jakby po dlugim czasie przebywania pod woda nagle moc zaczerpnac powietrza!

Wiec po kilku tygodniach pracy (wciaz bez linuksa na dysku) musze bezwstydnie przyznac, ze lubie ten windows.
aktualnie windows xp
kuba105
Użytkownik
Posty: 118
Rejestracja: 2006-01-09, 19:08

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: kuba105 »

a jednak nie taki diabeł straszny, wystarczy się troche postarać. zgadzam się z tobą w 100%.
Awatar użytkownika
difrost
Moderator
Posty: 2802
Rejestracja: 2006-03-11, 12:31
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: difrost »

Ja z kolei przyzwyczailem sie do nieposiadania windowsa. Juz nawet nie pamietam kiedy siedzialem przy jakims Win* - na pewno nie bylo to jakos strasznie dawno temu, ale miesiac lekko bedzie.

Wiadome jest nie od dzis, ze windows to uzyteczny system jak sie umie nim poslugiwac, ale tak jest ze wszystkim, wlaczajac grzebien :rotfl:
[url=http://bdtk.sourceforge.net][img]http://pin.if.uz.zgora.pl/~beton/bdt-ready.png[/img][/url] #337142
--------------------------------------------
"I had a letter in the post today. It said 'Gas Bill'. It sounds a tempting offer." -- Alan Cox
"Users have been trained that when a computer bluescreens and losing all of their data, it's either (a) just the way things are, or (b) it's microsoft's fault." -- Theodore Tso
Amarok
Użytkownik
Posty: 249
Rejestracja: 2005-11-11, 17:05
Lokalizacja: Elbląg
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: Amarok »

moja przygoda z windowsem skończyła się ok. 3 lata temu i od tamtej pory nei mieliśmy ani jednego romansu ;) nie tęsknię :]
http://linterm.vrs.pl / http://linterm.wikidot.com/
sasik
Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 2005-05-21, 17:46
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: sasik »

Też kiedyś miałem podobne przemyślenie jak dame, ale w końcu zmieniłem zdanie. Faktycznie, windows się szybko instaluje i niby wszystko działa, ale (przynajmniej w moim wypadku) tylko dopóki robię jedną, konkretną rzecz, np. instaluje windows+soft i nie posuwam się dalej niż do office i jakiejś konkretnej gierki czy dwóch. I wtedy wszystko faktycznie śmiga bardzo fajnie, może nawet lepiej niż linux.

Ale jak skończyłem granie to zaczęła się, że tak powiem, kaszanka - mam zainstalowane potrzebne łatki, firewalla i antywirusa, nie używam internet explorera i "nie otwieram załączników od nieznanych osób" i za wiele to nie pomaga - po pewnym czasie przestała działać drukarka, teraz często przestaje mi działać kopiowanie i musze restart robić (niesamowicie uciążliwe), odświeżanie monitora samo się zmienia na domyślne 60Hz, czego moje oczy od razu nie zauważają, tylko dopiero jak się porządnie zmęczą i tak dalej....

Pod linuksem za pierwszym razem jest dużo babrania się, np. z instalowaniem drukarki czy innego sprzętu - owszem. Ale za każdym następnym idzie już b. szybko. Komfort pracy pod linuksem jest moim zdaniem dużo większy i jedyne, czego mi naprawdę mocno brakuje to jakichś fajnych gier :D I tylko z tego powodu znoszę jeszcze jakoś te wszystkie windowsowe błędy i nie mogę zostać przy jednym systemie. Tyle, że tu wina należy akurat najbardziej do producentów gier a nie systemu.
No i nie wiem, może to tylko moje odczucie, ale pod linuksem dużo bardziej "naturalnie" mi się programuje niż pod windowsem. Nawet do tego stopnia, że programowanie pod windows ograniczyłem praktycznie tylko do kompilowania programów, które pisałem pod linuksem.

A i jeszcze prędkość uruchamiania - faktycznie, windows na początku długo się nie odpala. Tyle, że długość odpalania windowsa to jest jak funkcja rosnąca w zależności od czasu, a uruchamianie linuksa to funkcja stała :D
Ostatnio zmieniony 2006-07-12, 16:51 przez sasik, łącznie zmieniany 1 raz.
Nadzieja...
beukot
Użytkownik
Posty: 276
Rejestracja: 2006-06-23, 21:10
Lokalizacja: z domu/z pracy
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: beukot »

Zgodze się z dame. Mimo dziwnych zachowań windowsa, pracuje się na nim nieźle.
Testowałem ofc i linuksy na swoim laptoku, jednak brak dobrego sterownika
do taczpada, oraz ogromny (w porównaniu do windowsa) pobór mocy i wydzielanie
ciepła przeważyło szalę na strone windowsa. Mając dwie baterie + windows na pokładzie,
mogę spokojnie pracować 9h ciągiem (moja praca to głównie terminale wszelkiego
rodzaju), lub 6h oglądania filmów w pociągu ;) Niestety na tym polu linuks wypada
blado. MS Windows XP Prof. SP2 (wersja z pakietu MS Associate, bez konieczności aktywacji itp.) działa nawet stabilnie jak na moje potrzeby (TeraTerm, Putty, SecureCRT,
Opera). Jeśli linuks przebrnie przez problemy z ACPI, oraz znajdzie się jakiś sensowny drajwer
do mojego taczpada, to pomyślę nad zmianą platformy, nie ma to jak Fluxbox :-)
Ostatnio zmieniony 2006-07-12, 17:04 przez beukot, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
KLAPEK
Użytkownik
Posty: 840
Rejestracja: 2004-06-13, 21:00

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: KLAPEK »

Fakt, że może i na win jest łatwiej i _pozornie_ szybciej, ale kłopoty zaczynają się po dłuższym używaniu.
Np w pracy mam stację roboczą na linuksie (Slack10), gdzie jest internet@SeaMonkey, gimp, OOo, gtkam, gqview, pdfy, drukowanie... wszystko na KDE.
Komp (P600) jest mocno eksploatowany przez kilka osób i spokojnie bez zwisów po sto kilkadziesiąt dni non stop [wszelkie resterty były spowodowane albo zbyt długą przerwą w dostępie do prądu, lub awarią samego sprzętu, głównie wiatraki i zasilacz] i wszystko gra.
Natomiast jest drugi komp (P2,4) na którym jest winxp i służy tylko i wyłącznie do OOo i drukowania kolorowych grafik - nie ma dostępu do netu!. I ów system nie powiem na początku chodził bardzo ładnie i stabilnie - z biegiem czasu zaczęły się jednak zwisy systemu, dziwna przerwa w pracy usb, drukarki, skanera - restart i do kolejnego zwisu.
W tym czasie nie był instalowany _żaden_ nowy soft!
Faktem jest że konfiguracja i dostrajanie linuksa trwa dłużej i wymaga większej wiedzy, ale potem ma się spokój :)
Ja np w domowym kompie postawiłem slacka jeszcze z czasów 9.1 i od tamtej pory poza upgradem niezbędnych mi paczek nie robiłem nic, a mam wszystko: skaner, drukarkę, aparat cyfrowy, usbpen, grafika, muzyka, filmy, gry, wyjście na tv+pilot....
Poza tym linuks daje większe możliwości - ostatnio w pracy skleciłem kolejną maszynę do netu na starym P150, S3Virge, 112 ram, 1,2 gb HDD, gdzie jest slack 10.2 z Xami [fluxbox], SeaMonkey + niezbędne pakiety.
Generalnie spełnia swoje zadanie umożliwiając wygodny dostęp do netu.
Całość systemu zajmuje nieco ponad 600mb i działa.
A z windowsów to na tym sprzęcie nic ponad win95 to się nie da zainstalować...
No ale każdy niec używa co lubi :)
Ja się przyzwyczaiłem do linuksa i raczej już nie potrafię wygodnie pracować na windowsie ;)
Slacka mam także na starym lapcoku [C400] gdzie także wszystko działa, mogę nawet oglądać filmy via vesa, gdzie na win98 było to niemożliwe...
Państwowa dziwka, flądra w jedwabiu i złocie. || Chcą za nią tren nieść, duszę włócząc w błocie. || Cyril Tourneur (1575-1625) ||
#318805 @ Slackware GNU/Linux
Awatar użytkownika
xil
Moderator
Posty: 861
Rejestracja: 2004-06-20, 22:20
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: xil »

ehm a ja troszke z inne beczki
w pracy mam p4 2GHz i 512MB ram,
start windowsa - ok 7-8minut (win2k) nie dlatego, ze tak chce, ale ze mam tyle rzeczy do pracy tam potrzebnych, ze inaczej sie nie da... a kompa odziedziczylem zreszta i ponowne przywrocenie na nowy win2k graniczy z 6-7 dniowym instalowaniem roznych rzeczy...
ok 480 mb zajetego na starcie w pamieci, no wyrzuce oracla to spadnie o 100tke
wg mnie z takim bagazem roznosci, co tam mam w tym systemie linuks takze belkotalby jak dziki, ale nie dowiem sie, bo to co tam mam to czesto stricto win sprawy
calosc pracuje od jakiegos roku.. jeszcze... ale klne jak szewc na to
beukot
Użytkownik
Posty: 276
Rejestracja: 2006-06-23, 21:10
Lokalizacja: z domu/z pracy
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: beukot »

Wiesz, free ram = wasted ram ;]
sasik
Użytkownik
Posty: 34
Rejestracja: 2005-05-21, 17:46
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: sasik »

A jeszcze taka sprawa - linux daje większą satysfakcje:
pod windowsem jakoś nigdy nie cieszyłem się jak dziecko z tego, że moge wydrukować prosty tekst, zeskanować obrazek, ba, nawet z działającego kółka myszy albo działających sterowników do karty graficznej pow windowsem nigdy się nie cieszyłem. A pod linuksem taka mała rzecz a prowadzi do euforii ;) i to jest chyba piękne
Nadzieja...
Awatar użytkownika
dedido
Użytkownik
Posty: 387
Rejestracja: 2005-05-21, 12:49
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: dedido »

A jeszcze taka sprawa - linux daje większą satysfakcje:
pod windowsem jakoś nigdy nie cieszyłem się jak dziecko z tego, że moge wydrukować prosty tekst, zeskanować obrazek, ba, nawet z działającego kółka myszy albo działających sterowników do karty graficznej pow windowsem nigdy się nie cieszyłem. A pod linuksem taka mała rzecz a prowadzi do euforii ;) i to jest chyba piękne
Coś jak odnalezienie oazy na pustyni :P To za dobrze o samym systemie nie świadczy :D

A tak apropos samego tytułu tematu to polubić można coś (np. polubić siebie). Coś takiego jak polubić się z czymś nie istnieje :).
[size=75]Dzisiaj życie to nie sen
Jednak trzeba bawić się
No bo co innego pozostaje
W takim chorym kraju ... [/size]
Awatar użytkownika
nOrNIc
Użytkownik
Posty: 478
Rejestracja: 2005-02-10, 00:41
Lokalizacja: Edinburgh
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: nOrNIc »

I tak wiadomo, ze najlepszym systemem byloby polaczenie obu - linux i windows.

Windows pod wzgledem prostoty, kompatybilnosci ze sprzetem.
Linux pod wzgledem stabilnosci, zabezpieczen i pelnej kontroli nad system.

Powoli, sadzac po tym co sie dzieje na rynku do tego sie dazy.

Poza tym ja od lat uzywam jednego xp-ka i slacka- bez formatu i chodzi do dzis jak nowka. (ok 6misiecy temu musialem xp zmienic bo kompa zmienilem). Moj xp nie posiada firewalli, antyvirow - nawet defaultowy win firewall mam zgaszony - nie lubie zadnych opoznien (wszystko musi byc od razu). Jedyne co robie to wiem gdzie chodze po necie i pogasilem uslugi typu: zdalny dostep, telnet itp. Winda chodzi stabilnie i czysto - bez problemow.

Ze slackiem to mam wieczna konfiguracje, nie ma tygodnia zebym paru pakietow nie rekompilowal - na szczescie to lubie ;-) System wlacza sie nie cale 15sec, dziala stabilnie, jedynie nie udalo mi sie uruchomic skanera...

Ogolnie rzecz biorac jestem zadowolony z obu systemow i korzystam zaleznie od humoru (jednak 90% slack - kompilacje troche zajmuja :twisted: ).

A co do resetów i zwisow to juz nawet zapomnialem co to jest ;]
[url=http://pin.if.uz.zgora.pl/beton/][img]http://pin.if.uz.zgora.pl/~beton/bdt-ready.png[/img][/url] [url=http://www.slackware.com][img]http://pin.if.uz.zgora.pl/~nornic/images/slackware.png[/img][/url] [url=http://www.firefox.pl][img]http://firefox.pl/promo/firefox_apxl.png[/img][/url] [url=http://www.google.pl][img]http://pin.if.uz.zgora.pl/~nornic/images/google.png[/img][/url] #416576
Awatar użytkownika
Rush
Użytkownik
Posty: 348
Rejestracja: 2005-05-18, 21:24
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: Rush »

dame wszystko bardzo ladnie napisales, ale wynikaloby z tego, ze nigdy tak naprawde nie pojales powera Slacka i Linuksa. Osobiscie dla mnie nie jest wazne szybkie wlaczanie, czy tam latwosc obslugi, ale niesamowita wydajnosc w pracy, w automatyzowaniu zajec i zarabista konfiguralnosc. Porownanie Linuksa i Windowsa to jak porownanie emacsa/vima z jakimkolwiek innym edytorem GUI. No i co z tego, ze jest trudniej? W koncu sie oplaci.
tomek-o
Użytkownik
Posty: 84
Rejestracja: 2006-05-24, 10:51

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: tomek-o »

Ja myślę, że niektórzy nie zauważyli, że niektórym osobom system nie służy do zabawy w konfigurowanie, tylko do pracy. Wielu linuksiarzy chwali się "skonfigurowałem to, tamto", ale to nie o to chodzi! Mi np. Windows + Cygwin daje stabilne i szybkie środowisko do pracy bez zabawy.
Desktopowy system operacyjny powinien działać niemal out-of-box. Z Windowsem tak prawie jest, w Slackwarze trzeba parę rzeczy dokonfigurować, co w skrajnych przypadkach może zająć trzy popołudnia. W takiej Fedorze wyłączenie zbędnych rzeczy może zająć dwa tygodnie, po czym konieczna jest reinstalacja systemu ;)
Dla mnie ideałem jest jednak MacOS. Bardzo wygodny, działający i świetnie wyglądający desktop, a pod spodem kawał porządnego Uniksa (FreeBSD). No i czego chcieć więcej?
Awatar użytkownika
AroX
Użytkownik
Posty: 161
Rejestracja: 2005-12-02, 12:43

Re: Jak polubilem sie z Windowsem

Post autor: AroX »

No i czego chcieć więcej?
Żeby był wolny i za darmo
ODPOWIEDZ